środa, 2 listopada 2016

Ołowiany żołnierzyk











Jesienna chandra powoli mija...
Świat znowu zaczyna cieszyć.
Odkrywam na nowo swój dom, swoje serce i głowę.
Dochodzę do nowych wniosków i przemyśleń.

Zaczyna się ten przyjemny twórczy czas.
Może to przez to, że zbliżają się święta?
Z całą pewnością jednak ogromne znaczenie miało Spotkanie przy kawie, które zorganizowałam w Bielsku-Białej w Cremino Bakery.
To był świetnie spędzony czas- przy dobrej kawie i pysznym ciastku gadałyśmy o naszych planach biznesowych, o tym jak się rozwijać, czy w dobrym kierunku zmierzają nasze marzenia :)
Dobrze było usłyszeć słowa motywacji i krytyki.
Po spotkaniu myślałam, że od nadmiaru myśli pęknie mi głowa.
Ale już wiem co dalej robić, wyprostowałam wszystkie krzywe (no może ich część) i wydaje mi się, że gdyby nie dziewczyny to tyle bym nie zrozumiała...
Aaa no tak- przecież powinnam powiedzieć Wam o kim mowa, bo tutaj chyba nic o spotkaniu nie pisałam- wszystko rozgrywało się na moim fb...
Może znacie... Jeśli nie- to uwierzcie warto do nich zajrzeć:
Zielona doniczka- pracowania architektury krajobrazu i ceramiki,
Marzena Kubańda- pracowania krawiecka
Dorota Ciesielska- Sielski dom na Groniu
Zofia Owczarz 
Pepaczua i boska
Lala love.

A powyższe zdjęcia z pokoju Janki w dekoracjach Marzeny Kubańdy.
Żołnierzyki zakupiłyśmy w zeszłym roku na Świątecznym Jarmarku w Willi Słonecznej w Dębowcu.
Ja już nie mogę się doczekać kolejnego.
Zbieram właśnie pieniądze na tę przyjemność, żeby nie daj Boże, nie musieć sobie niczego odmawiać.
:)
Jestem ciekawa co nowego dziewczyny przygotują.
A z tego co wiem, będą wszystkie, które wyżej wymieniłam.
A żołnierzyk i dziewczynka sprawdzają się w każdej dekoracji- wiszą na klamkach, siedzą na biblioteczce, czasem pomieszkują u dziewczyn.
Kocham je bardzo.
No sami powiedzcie... moim zdaniem są niepowtarzalne.


Pozdrawiam i ślę serdeczności 
:)
A.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz