czwartek, 28 stycznia 2016

O tym, dlaczego nie śpię po nocach i dlaczego mamy takie małe mieszkanie?!







Taki chyba urok, że przy każdej ciąży fatalnie sypiam.
Godzinami nie mogę zmrużyć oka i rozmyślam...
Najczęściej oczywiście o aranżacjach.
Ostatnio coraz śmielej pozwalam sobie na wyobrażanie, jak będzie wyglądało po porodzie, co za tym idzie po zmianach, które muszą nastąpić.
Zastanawiam się, jak wszystko urządzić, żeby wilk był syty i owca cała.
Co to oznacza w praktyce?
Ano nic innego jak chęć zrobienia niemożliwego- czyli rozciągnięcie metraża :)
Już wiem, że dzidziuś zamieszka w obecnej pracowni.
Tutaj jest ciepło, cicho, no i przede wszystkim w sąsiedztwie naszej sypialni.
Pokój jest bardzo niewdzięczny, bo długi i wąski.
Już szukam odpowiednich mebli, w odpowiednich proporcjach, żeby pokoju zbytnio nie zacieśnić, a jednocześnie stworzyć jak najwygodniejsze warunki do przechowywania niezbędnych rzeczy.
No i nie mogę zapominać, o tym, co w mojej filozofii aranżacji wnętrz jest najważniejsze, czyli oprócz tego, że ma być praktycznie musi też być miejsce na rzeczy tylko i wyłącznie miłe dla oka.
Dlatego nie tylko zależy mi na szafce na ubrania, przewijaku, fotelu czy łóżeczku, ale chciałabym też wprowadzić trochę "luksusu" w postaci miejsca na zabawę. Wypełnionego moimi ulubionymi mebelkami w rozmiarze S.
Nie wiem jak to wszystko tam zmieszczę.
Obecnie, oprócz szafy, której z pewnością nie będę stamtąd ruszać, bo najnormalniej w świecie nigdzie indziej nie ma na nią miejsca, jest tam tylko biurko i niebieski kredens.
Nie wspominam już, że kompletnie, ale to kompletnie nie wiem gdzie urządzę Mężczyźnie biuro, bo przecież gdzieś musi pracować.
A biurko tak lubimy i jest tak piękne, że nie chciałabym z niego rezygnować.
Tak więc leżę, już nie wiem, którą noc z rzędu, i kombinuję.
Najgorsze, że pomysły, które snują mi się po głowie w półśnie, i które wtedy wydają się ekstra rozwiązaniem, rano przyprawiają mnie o zawrót głowy.
I co dzień budzę się w tym samym miejscu.
A czas ucieka...
Jednym z pomysłów, jest po prosu rozstać się z częścią mebli i poszukać dla nich innego domu.
Może to po części rozwiąże moje problemy.


A tymczasem osławione biurko i Kalinka.

:)

Miłego dnia!






4 komentarze:

  1. Kiedyś przeczytałam o sztuce wnętrz japońskich, tam zawsze idą w górę, półki, szafki, szafeczki, może warto? czasem w różnych miejscach np. na łóżku, czy nad kolejnymi półkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym myślałam... jednak za każdym razem kiedy wieszamy cokolwiek na ścianach mam później koszmary, że wszystko się odrywa i spada.
      Do dziś nie położę się pod lampą w sypialni, a witryna w kuchni wisi tylko i wyłącznie dzięki mojej silnej woli. Jestem przekonana, że gdybym przestała myśleć, że ma tam wisieć to na bank by spadła :) takie ściany, że szkoda gadać :)

      Usuń
  2. Wszystko jest do zrobienia :) Życzę dużo zdrówka i świetnych pomysłów pokoikowych :) Czekam na efekty :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe przedsięwzięcie będzie pewnie sztuką kompromisu i dobrze mi zrobi na charakter. Jestem pewna, że nie uda mi się zrealizować nawet połowy marzeń, ale będę próbować :) Myślę, że zaczniemy w marcu lub kwietniu. Do tego czasu wszystkie możliwe projekty i rozwiązania muszą być gotowe, żeby później szybko zadziałać :) Ściskam mocno!

      Usuń