środa, 30 września 2015

Zatrzmać czas











Muszę Wam koniecznie opowiedzieć, jaki miły miałam dzisiaj dzień.
Odłożyłam na bok wszystkie zadania i zajęłam się czymś, na co ostatnio wcale nie miałam czasu, a przynajmniej tak mi się wydawało.
Postanowiłam dzisiaj uszczęśliwiać innych.
:)
Brzmi banalnie, ja wiem... ale to prawda.
Na swojej liście miałam całą masę ludzi, którzy dużo dla mnie zrobili (i robią nadal), a ja dziękowałam im tylko zdawkowo, biorąc, co mi się należy i uciekając gdzieś dalej.
Dzisiaj przyszedł czas na spłacanie długów i był to najlepszy dzień, jaki przeżyłam od wielu tygodni.
Najpierw serdecznie podziękowałam tapicerowi za cierpliwość i uczynność, dziś w zasadzie rzadko spotykaną. Jego mina na widok 'Kasztanków' bezcenna! :)
Od razu było widać, że to jego ulubione czekoladki :)
Potem wypiłam swoją pierwszą herbatę w "gościach", odwiedzając swoją mamę. 
Dopiero, jak wychodziłam poczułam, jak bardzo była nam ta filiżanka herbaty potrzebna.
Prosto od niej pojechałam na herbatę do babci.
Gdyby nie świadomość, że jeszcze nie zrobiłam obiadu i że za chwilę dom się beze mnie zawali, siedziałabym u niej i słuchała tego, co mówi, do teraz.
Odjeżdżałam z radością, że chociaż dzisiejszy dzień nie był podobny do tylu innych, które ostatnio przeżywała.
A w domu czekał na mnie Piotruś Pan :) z którym ostatnio było coś nie po drodze i znowu herbata, i znowu gadanie...
:)
O szesnastej bolał mnie już z tej herbaty brzuch.
:)


Najważniejsze jednak, że wszyscy się dzisiaj uśmiechali.
Każdemu z nas brakowało niespiesznego spędzenia ze sobą choć kilku chwil.

Uwierzcie mi albo nie, ale już dawno nie byłam cała dla kogoś. 
Tak szczerze, nie z obowiązku, nie z przyzwyczajenia.
Świadomie, cierpliwie, nienachalnie.
I sama nie wiem, komu to było bardziej potrzebne- mi czy im.
:)

Alicja








poniedziałek, 28 września 2015

Jeleń na rykowisku








Tak, mam swojego jelenia na rykowisku.
:)
Różowa papuga- od początku do końca kicz i fanaberia.
Jest przepiękna. Zachwycam się nią i udaję, że jest prawdziwa.
:)
Do tego sztuczne kwiaty, jako kropka nad i.
Ja wszystko wiem, nie musicie nic mówić, ale bez takich elementów nie ma życia!
Musi być odstępstwo od tego co modne, wartościowe i PIĘKNE, bo inaczej byśmy zwariowali.
Takie "jelenie" wprowadzają normalność i uważam, że są nam bardzo potrzebne w tym uczesanym i zapiętym na ostatni guzik świecie. 
A papuga wyznacza trend w mojej sypialni i już wiem, że dalej będę miksować klasyczną elegancję z zaczarowanym ogrodem.
Zobaczycie jak wyjdzie pięknie.
:)

Pozdrawiam Was serdecznie!

Alicja






niedziela, 27 września 2015

Seems impossible until it's done :)




Taka miła niedziela.
W końcu czuję, że wygrzebałam się ze wszystkich domowych zaległości.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że szczęście nie będzie trwało wiecznie i że za chwilę znowu się zacznie, ale póki co, mam odrobinę czasu tylko dla siebie.
Toteż korzystam.
Czytam, słucham muzyki, leżę :)
 Szukam odpowiedzi na wszystkie interesujące mnie pytania, bo okazało się, że im jestem starsza tym bardziej mam ochotę uczyć się nowych rzeczy.
Planuję...
I tak właśnie zaświtała mi w głowie myśl, którą muszę się z Wami podzielić.
A gdyby tak projekt Ali Baba był czymś więcej niż tylko miejscem w sieci?
Gdyby tak iść dalej i zmaterializować go?
Moglibyśmy wtedy zobaczyć się i spokojnie porozmawiać przy dobrej herbacie.
Tak mi przyszło do głowy i nie daje mi spokoju. 
Hmmm... pożyjemy, zobaczymy.
Marzenia są po to przecież, żeby je spełniać. Może i mnie się to uda. 
:) 
I jeszcze sobie przypomniałam, jak bardzo lubiłam jeździć konno.
 Dlaczego tego już nie robię ja się pytam?!

Podejrzewam, że nie jestem jedyna i takich, którzy po drodze zapomnieli o sobie jest więcej.
Ciekawa jestem, do czego Wy byście wrócili, gdyby dano Wam taką szansę? 

Pozdrawiam 

Alicja





wtorek, 22 września 2015

Lubię jesień...





Przed zmianą aranżacji salonu zdążyłam jeszcze zrobić dla Was kilka zdjęć lata.
Nie ma co ukrywać, że to już jesień.
Coraz trudniejsze poranki, zimne wieczory i ten zapach dookoła... taki jakiś jesienny.
Zaopatrzcie się w ciepłe koce, grube skarpety i butelkę rumu.
To mój niezawodny sposób na nadchodzące zimno.
:)
A jak jeszcze jest co poczytać (a jest, bo nowe wydawnictwa rosną jak grzyby po deszczu) to już zupełnie raj.

Spokojnej nocy.





poniedziałek, 21 września 2015

Śliwki, rozgrywki i domowe trzęsienie ziemi.









Zakochałam się w smaku i kolorze.
Obfociłam je okrutnie, bo uważam, że zasługują.
:)

Część zjedliśmy w placku, część powędrowała do gara i będą nas rozweselać w zimę w formie powideł.
Część z nich nawet wyrzuciłam, kiedy to przez rodzinę przeszła zawierucha i chciała zdmuchnąć nasz święty spokój.
Wtedy właśnie nie miałam głowy do  niczego i powidła zamiast stać 3 dni, stały na piecu dobrze ponad tydzień.
Nadawały się tylko do kosza. 
Sprawa była poważna, bo ważyły się losy dalszej mojej obecności tutaj i w okolicach :)

Stan na dziś:
dom uratowany,
rodzina cała.
wraca równowaga.

Bilans zysków i strat:
kilka nie przespanych nocy,
wiadro wylanych łez,
gar powideł, 
ale przynajmniej już wiadomo, co dalej z Ali Babą.
A to w tym wszystkim było najważniejsze.
:)


Serdecznie Was ściskam
A.




wtorek, 15 września 2015

Inspiracje część 2













Może której z Was się przydadzą...
Zdjęcia balkonów i stylizacji około balkonowych,
:)

Ja przysiadałabym na każdym krzesełku.

Spokojnej nocy.
A.

ps. szwy zdjęte; zakaz moczenia jeszcze przez dwa dni!! :)

poniedziałek, 14 września 2015

Magazyny w magazynie






W domu zalega mi ich całe mnóstwo.
Wszędzie piętrzą się stosy czasopism. Głównie wnętrzarskich.
Najważniejsze dla mnie Art&Decoration, potem Weranda i Weranda Country.
Ta ostatnia ma dla mnie jeszcze większą wartość odkąd zaczęła się moja z nią "współpraca", o czym mam wielką nadzieję, będę mogła już niedługo opowiadać do woli.
Póki co- cicho sza. :)
Elle Decoration, Dobre Wnętrza i  czasami Czas na Wnętrze, w którym ukazało się już kilka świetnych mieszkań stylizowanych przez moich znajomych.
A odkryciem zeszłego roku, kiedy to zmienił się profil pisma, jest Dom&Wnętrze.
No i teraz sobie wyobraźcie, ile tego mam.
:)
Wszystkie są dla mnie bardzo cenne, ale jak biblię traktuję jednak Art&Decoration.

Ciekawi mnie natomiast, jakie magazyny Wy czytacie?
Nie orientuję się zbytnio w nowych wydaniach, nie wiem, co w trawie piszczy.
Od czasu do czasu znajomi zaskoczą mnie jakimś tytułem, ale rozsądek nakazuje mi nie kupować ich już więcej.
:)

Aktualnie nastąpił u mnie wielki powrót do przeszłości i przeglądam po kolei wszystkie starsze wydania.
Te sprzed dwóch a czasem i nawet pięciu, sześciu lat.
Na balkonie, przy śniadaniu, robiąc obiad, a potem go jedząc, przy kolacji, przy kawie, przy herbacie, w nudzie i zaangażowaniu.
Szeleszczę kartkami, fiszkuję, zamykam i od nowa.
:)

Napiszcie koniecznie, które magazyny Waszym zdaniem są warte uwagi.
Nie muszą być o wnętrzach.
:)


Ps. "wszy" w paluszku ciągle mam, ale tylko do jutra, co nawet i mnie troszkę martwi, bo jednak tych głupich garów nie musiałam myć...
:)

Dobranoc

A.


niedziela, 13 września 2015

Brrr zimno...








Pewnie niektórzy pukają się w czoło i cieszą na nadchodzące dni ciepłej jesieni, ale mi jest zimno.
U nas w mieście paskudny wirus dziesiątkuje znajomych bliskich i dalekich, co powoduje, że i mnie się "dostało".
Trzęsę się pod kołdrą już kilka dni, ratuję herbatą z rumem (kochany Teściu dzięki Ci wielkie za o,7 pysznego rumu i wybitny sok z aronii) i czekam lepszych czasów.
Stoczyłam nawet bój o natychmiastowe uruchomienie "kozy",  nadwątlając swój wdzięk i klasę, czym z pewnością nie przekonałam do siebie mojego męża i pewnie wieczór spędzimy w osobnych pokojach :)
Ale ja nie mogę być dłużej chora!
Nie życzę sobie tego zupełnie. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że idzie ciepłe...


A z tematów około kuchennych, to lubię jesień w kuchni, bo pachnie jedzeniem, takim ciepłym- kurkumą, imbirem, cynamonem.
Była już zupa dyniowa, krem porowy z gruszką, knedle i papryka w wielkim garze.
Pojawiają się jabłka, cytryny i zapach olejku olbasowego.
I znowu następuje zagęszczenie przedmiotów i dekoracji tak, jakby dom ubierał się, zupełnie jak my, w cieplejsze ubranie. 
I nawet Balbina, okazało się, ma kapelusz muchomora.
Takie czary. 

Alicja


ps. kilka dni temu (dokładnie 10) rozcięłam swój słodki, mały paluszek brzydką pokrywką z naczynia do pieczenia chleba. 
Jutro czeka mnie ściąganie szwów. Myślicie, że będzie mnie boleć?
Bo nie wiem czy iść :)