wtorek, 28 kwietnia 2015

Żywot człowieka poczciwego








                                


Ja już pierwsze siewy mam za sobą.
Ciekawa jestem co Wy uprawiacie w swoich ogródkach? Może macie sprawdzone rośliny, które grzecznie Wam rosną?
U nas bezkonkurencyjna jest cukinia. Rośnie jak głupia.
Bardzo ją lubimy- pod każdą postacią...
Jak co roku pojawi się również marchewka, buraki, rzodkiewka, seler, sałata masłowa, koperek, cebula, ziemniaki i por. Oprócz tego próbujemy z groszkiem cukrowym, majerankiem i kolendrą. 
W kącie ogrodu zaś zasadziłam rabarbar. 
Teraz czekam :)
i już bym chciała...

Pozdrawiam gorąco choć deszcz...



czwartek, 16 kwietnia 2015

Wiosna





Uwielbiam wiosnę...
Tak przyjemnie, tak energicznie.
Razem z wiosną przychodzi na nowo jakaś dziwna ciekawość świata, znowu chce mi się robić wszystko na raz, ze wszystkiego się cieszę, wszystko podziwiam, jakbym widziała po raz pierwszy.
I ta atmosfera- nie do opisania...
... jak się wstaje rano i szumi wiatr, ptaki drą się jak szalone, otwieramy okna, jemy wolniej śniadanie, nie możemy się nacieszyć wiosenną magią.
A później wieczór- gra cieni, ciepłe słońce i znowu te ptaki... kończymy dzień jakoś uroczyściej, z nadzieją, że jutro też tak będzie i że warto wstać wcześniej, żeby nie stracić ani minuty...
Cisza na wiosnę jest taka uroczysta.
Lubię jej słuchać, szczególnie wieczorami.

A czasem są takie miejsca, pokoje w domu, w których bardziej czuje się wiosnę...
Dodają jej jakiegoś nowego wymiaru, jest tam silniej odczuwalna...
Ciekawe czy Wy też macie ulubione miejsca na wiosnę?
  U nas zdecydowanie kuchnia rano, sypialnia wieczorem. Może przez ten granat...? To właśnie w tych pomieszczeniach najpiękniej zagląda do nas słońce,  najszerzej otwieramy okna, nasłuchujemy, po prostu sobie jesteśmy...

Dzisiaj posadziłam na balkonie lawendę i przepiękne, kolorowe jaskry.
 Boże, jak ja lubię grzebać w ziemi!

Jeszcze tylko żeby móc tam usiąść z książką i w spokoju wiosennego wieczoru poczytać...

Miłego wieczoru

Alicja
  
  

wtorek, 14 kwietnia 2015

Baśniowy rabarbar i niemiętowa mięta















Wieczór zastał nas dzisiaj przy przesadzaniu, wsadzaniu i pielęgnacji...
Na zewnątrz tak przyjemnie, aż chce się na spacer.
Dzisiaj oficjalnie rozpoczęłyśmy z Kalinką sezon na "ogródkowanie".
Rozpoczęłyśmy skromnie, bo od balkonu, ale lada moment będziemy przenosiły się w pole. Dosłownie :)
Wszystko prawie już przygotowane, nasiona kupione, ziemia zorana, jeszcze tylko sadzonki i rozpoczynamy zabawę "czyje urosło większe" :)

A jeśli chodzi o nasz balkon... Wiele jeszcze on pozostawia do życzenia.
Ciągle czekamy na remont, ale moja niecierpliwa natura nie mogła się powstrzymać i już rozpoczęłam planowanie ziołowego kącika.
Na dobry początek- mięta w trzech odsłonach- jabłkowa, cytrynowa i grejfrutowa :)
Z orzeźwiającym napojem będą w sam raz na upalne letnie wieczory.
Cudne!

A na deser baśniowy rabarbar z ogromnymi jak parasole liśćmi.

Zaczęło się inspirująco, nie mogę się doczekać co będzie dalej...

To był bardzo miły wieczór.

Dobranoc.
 

ms & mrs Łoś








 Witajcie,
 muszę Wam koniecznie opowiedzieć, ile miłych rzeczy spotyka mnie w życiu!
Co jakiś czas, dość nagle, na mojej drodze stają ludzie, którzy nie dają się zapomnieć.
Spotykam ich w różnych okolicznościach, zawsze miłych.
Tak też było i tym razem- na Wiosennym Jarmarku Wielkanocnym.
Pani z Pepaczua.
Kilka sytuacji nas połączyło- było wspólne nagrywanie audycji dla Radia Katowice, 
telefoniczne rozmowy, a na koniec oba kiermasze.
Na jednym z nich kupiłam w Pepaczua Pana Łosia.
Skradł moje serce i obym nie skłamała mówiąc, że to był mój pierwszy zakup na Kiermaszu.
Tak się z niego cieszyłam!
Pan Łoś spędził z nami Święta Bożego Narodzenia, pomieszkując sobie kątem na ławie w kuchni.
 A teraz... a teraz dołączyła do niego Pani Żona. :)
Pani Żona to wspaniały prezent od Pepaczua zarówno dla Łosia jak i dla mnie.
Bardzo, bardzo dziękuję za ten piękny podarunek!
Z takimi gestami do mojego domu trafia cała mas dobrej energii.
Nie umiem Wam opowiedzieć jakie to miłe i jak przyjemnie wchodzi się rano do kuchni i ogląda tą parkę.
Od razu się uśmiecham.

I pomimo, że Boże Narodzenie za nami i klimat na takie ozdoby minął, oni ciągle nam towarzyszą i spędziliśmy razem Wielkanoc. 
Piękna z nich para!

Pozdrawiam Was gorąco

 


 

 
 

 
 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Lawendowe babeczki













Jeszcze dziś pozostaję w klimatach jedzeniowych :)
Od jutra dieta- kiełki i woda.

Dzielę się przepisem na lawendowe babeczki choć wiem, że głodni teraz z pewnością nie jesteście.
Może ten przepis przyda się na jakąś okazję kiedy będziecie chcieli zaskoczyć swoich gości czymś nowym.

Wykonanie jest bardzo proste i co najważniejsze nie wymaga użycia miksera.

Będziesz potrzebowała:

300 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g cukru
szczyptę soli
2 łyżki startej skórki z cytryny
2 łyżeczki kwiatów lawendy ( do kupienia w zdrowej żywności )
2 łyżki cukru waniliowego
2 jajka
250 ml jogurtu, kefiru albo maślanki
125 g roztopionego

Wykonanie:

Piekarnik nagrzej do 190 stopni C.
Do jednej miski przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia. Zamieszaj, dodaj cukier, sól, skórkę z cytryny, lawendę i cukier waniliowy.
W drugiej misce połącz jajka z jogurtem oraz roztopionym i ostudzonym masłem. 
Wymieszane płynne składniki wlej do miski z suchymi.
Delikatnie przemieszaj łyżką. Ciasto powinno być lekko grudkowate.

Przełóż do formy wyłożonej papilotami. Ciasto nakładaj do 3/4 wysokości. 
Piecz 20-25 min.


Koniecznie podzielcie się wrażeniami po zjedzeniu :)

Ja idę dalej świętować.

Pozdrawiam 



sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych Świąt!











Kochani! Szaleństwo pieczenia i sprzątania już za nami...
Jeszcze niedawno powyższy Cytrynowy Mazurek przeczołgał mnie przez kuchnię i bezczelnie nie chciał się udać!
I to na pięć minut przed Świętami!

Masa, choć pyszna, trafiła do kosza i musiałam zacząć od nowa.
Ale jak to mówią- jak się człowiek spieszy...
Oczywiście wszystko robiłam za szybko i masa najnormalniej w świecie się nie udała. Jeszcze przecież tyle było do zrobienia. Nie mogłam całe popołudnie kręcić jakiegoś masła...
I znowu się czegoś nauczyłam..
Pewne rzeczy po prostu wymagają czasu i uwagi i nijak nie dostosują się do pędzącego czasu i jeszcze nie załatwionych miliona spraw.
Czasem trzeba się zatrzymać, zwolnić. Inaczej może się nie udać.
Ta myśl przyświeca mi od popołudnia...
Już wiem, po co zrobiłam tego akurat mazura i dlaczego akurat dzisiaj nie chciał wyjść.
Ostatnio było wszystkiego zdecydowanie za dużo i zdecydowanie za szybko.
Ktoś musiał powiedzieć mi, że powinnam zwolnić- zrobił to mazurek :)))

I teraz sobie siedzę i myślę o Was, i już wiem czego Wam życzyć.
SPOKOJU.
W sercach,
w głowach, 
w duszy.

Zwolnijcie, przytulcie dzieci, które ciągle nie mogą się do Was przedostać przez gąszcz 'ważniejszych' spraw, 
zadzwońcie do rodziców i zapytajcie jak się czują,
znajdźcie czas na ciągle odkładaną kawę z przyjacielem, 
a męża zaproście na spacer tylko we dwoje.

Możliwe, że im Was brakowało.

Wesołych Świąt!





Wielkanocna baba









Dzielę się przepisem na Wielkanocną Babę.
Może jeszcze komuś się przyda. Wyszła pyszna.


Będziesz potrzebować:

20 dag margaryny
7 jajek
10 dag mąki ziemniaczanej
16 dag mąki pszennej
20 dag cukru kryształu
1 łyżeczka proszku do pieczenia


Wykonanie:

oddzielić żółtka od białek. Margarynę utrzeć z połową cukru i żółtkami na gładką, puszystą masę.
Ubić białka na sztywną pianę. Jak będą ubite dodać resztę cukru i dalej ubijać.
Masę białkową połączyć z margaryną- lekko wmieszać, najlepiej ręcznie.
Dodać przesianą mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i proszek do pieczenia.
Do połowy masy można dodać kakao.
Foremkę wysmarować masłem i obsypać brązowym cukrem. 
Piec ok. 40-45 min. w temperaturze ok 180 stopni C.


Smacznego!