poniedziałek, 7 września 2015

JAK ŚLIWKA W KOMPOT.







Wiecie co, przyszła jesień...
Wraz z jej nadejściem rozwiązały się problemy i troski, które zawitały w mojej głowie wczesną wiosną.
Świat na jesień wygląda zupełnie inaczej, ja już inaczej go widzę. 
Wiele się zmieniło i może i dobrze...

Trzeci raz robię powidła...
Zapach smażonych śliwek taki jakiś kojący.
Za oknem deszcz, w domu ciepło i już spokojniej.
I te śliwki. Tyle ich.
Przecież to oczywiste, że nie zjemy ich wszystkich.
Chyba kogoś nimi obdaruję. Dla każdego po słoiczku pod choinkę...


Miłego dnia
A.






2 komentarze:

  1. Jesień to dla mnie czas bardzo potrzebny. Na wyciszenie się po burzliwych wakacjach. Świetny pomysł ze śliwkowymi prezentami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, co do tego, że jesień wycisza po letnich miesiącach, gdzie wiele się dzieje. Nie było głupie to, że nasi dziadkowie żyli zgodnie z porami roku. Człowiek sobie może pewne rzeczy poukładać.
      A jadalne prezenty... ja też w to wchodzę :)

      Usuń