niedziela, 13 września 2015

Brrr zimno...








Pewnie niektórzy pukają się w czoło i cieszą na nadchodzące dni ciepłej jesieni, ale mi jest zimno.
U nas w mieście paskudny wirus dziesiątkuje znajomych bliskich i dalekich, co powoduje, że i mnie się "dostało".
Trzęsę się pod kołdrą już kilka dni, ratuję herbatą z rumem (kochany Teściu dzięki Ci wielkie za o,7 pysznego rumu i wybitny sok z aronii) i czekam lepszych czasów.
Stoczyłam nawet bój o natychmiastowe uruchomienie "kozy",  nadwątlając swój wdzięk i klasę, czym z pewnością nie przekonałam do siebie mojego męża i pewnie wieczór spędzimy w osobnych pokojach :)
Ale ja nie mogę być dłużej chora!
Nie życzę sobie tego zupełnie. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że idzie ciepłe...


A z tematów około kuchennych, to lubię jesień w kuchni, bo pachnie jedzeniem, takim ciepłym- kurkumą, imbirem, cynamonem.
Była już zupa dyniowa, krem porowy z gruszką, knedle i papryka w wielkim garze.
Pojawiają się jabłka, cytryny i zapach olejku olbasowego.
I znowu następuje zagęszczenie przedmiotów i dekoracji tak, jakby dom ubierał się, zupełnie jak my, w cieplejsze ubranie. 
I nawet Balbina, okazało się, ma kapelusz muchomora.
Takie czary. 

Alicja


ps. kilka dni temu (dokładnie 10) rozcięłam swój słodki, mały paluszek brzydką pokrywką z naczynia do pieczenia chleba. 
Jutro czeka mnie ściąganie szwów. Myślicie, że będzie mnie boleć?
Bo nie wiem czy iść :)






2 komentarze:

  1. Ja z tych, co tę jesień kochają, choć wciąż im zimno... U nas jeszcze chorobowo nie jest źle. W najgorszym wypadku jakiś katar. W każdym razie Twój dom wydaje się być tak ciepły, że niemożliwym jest w nim marznąć :) Bądź dzielna dziś!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można!!! :( problem, do którego nie potrafimy się przyzwyczaić- zimno nam w tej kamienicy... a czasem jak z ogrodu wejdzie się do środka, to jakby się do lodówki weszło. :))

      Usuń