czwartek, 27 sierpnia 2015

Elbląg






Ja wiem, że w dobie podróży po Skandynawii Elbląg nie zrobi na nikim wrażenia, ale jednak chciałam Wam go pokazać.
W urywkach, ze mną i Kalinką w rolach głównych, Niestety innych zdjęć stamtąd nie mamy.
Do Elbląga trafiliśmy zupełnie przypadkiem w drodze nad Zalew.
Po prostu chciało się nam jeść.
:)
Tutaj także trafiliśmy na świetne lokale.
O takie na przykład:

i kawiarnio-herbaciarnia zaraz na przeciwko, gdzie oprócz  możliwości zakupu pysznych herbat i kaw można, w pięknym ogródku, na pięknych krzesłach, napić się kawy parzonej w chemexie.

W Duecie koniecznie, ale to koniecznie należy zajść do toalety. Choćby po to, żeby tam chwilę postać.
Kto mnie zna ten wie, że na toaletach znam się jak nikt inny
:)
w tamtej należy być.
Miejscem, do którego niestety nie udało nam się zajrzeć była "Nasza podświadomość".
Toteż posiedziałyśmy tam tylko na schodach.

Tak jak w Ciechanowie, stosunkowo małym mieście, zaskoczył mnie hotel na bardzo wysokim poziomie, tak tutaj jestem pod wrażeniem wystroju i sposobu prowadzenia biznesu.
Jeśli kocha się to, co się robi, robi się to dobrze, to znajdą się na to chętni.
I jakimś dziwnym trafem, w miejscach zupełnie nie turystycznych, utrzymują się alternatywne lokale, inne od wszystkich, ciekawe, zaskakujące.
W Krakowie by mnie to nie dziwiło, ale tam to naprawdę duże osiągnięcie.
Brawo!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz