piątek, 17 lipca 2015

Total freak





To zakrawa na szaleństwo i z pewnością jest chorobą!
Mam już sześć małych krzesełek :)
Wszystkie piękne.
Te dwa to ostatnie skarby.
Miętowy jest moim ulubieńcem. 
Stoję sobie rozłożone w różnych miejscach w domu i czekają na to, kiedy odłoży się na nie torebki, zakupy, zabawki, książki lub zmęczone nogi.
Krzesła, szafy i stoliki to przedmioty, które kupuję w bardzo nierozsądnych ilościach, zastanawiając się później, który z nich kocham najbardziej.
Potem długo głowie się nad tym, jak to wszystko zmieścić w domu.
A jak już kompletnie nie ma na nie miejsca to stoją jeden na drugim :)
Boję się, że nigdy z tego nie wyrosnę...
Czasem też zastanawiam się czy nadmierna ilość mebli nie będzie powodem kupna kolejnego mieszkania.
I to niestety wcale nie jest żart.
Przecież ludzie kupują mieszkania z różnych powodów...

Have a nice day
A.





2 komentarze:

  1. Stołeczki cudne!!! Nie wyrastaj z tego absolutnie. Zresztą to faktycznie dobry pretekst do kupna większego mieszkania. Choć to takie piękne, że szkoda by go zostawiać...

    OdpowiedzUsuń