wtorek, 14 kwietnia 2015

ms & mrs Łoś








 Witajcie,
 muszę Wam koniecznie opowiedzieć, ile miłych rzeczy spotyka mnie w życiu!
Co jakiś czas, dość nagle, na mojej drodze stają ludzie, którzy nie dają się zapomnieć.
Spotykam ich w różnych okolicznościach, zawsze miłych.
Tak też było i tym razem- na Wiosennym Jarmarku Wielkanocnym.
Pani z Pepaczua.
Kilka sytuacji nas połączyło- było wspólne nagrywanie audycji dla Radia Katowice, 
telefoniczne rozmowy, a na koniec oba kiermasze.
Na jednym z nich kupiłam w Pepaczua Pana Łosia.
Skradł moje serce i obym nie skłamała mówiąc, że to był mój pierwszy zakup na Kiermaszu.
Tak się z niego cieszyłam!
Pan Łoś spędził z nami Święta Bożego Narodzenia, pomieszkując sobie kątem na ławie w kuchni.
 A teraz... a teraz dołączyła do niego Pani Żona. :)
Pani Żona to wspaniały prezent od Pepaczua zarówno dla Łosia jak i dla mnie.
Bardzo, bardzo dziękuję za ten piękny podarunek!
Z takimi gestami do mojego domu trafia cała mas dobrej energii.
Nie umiem Wam opowiedzieć jakie to miłe i jak przyjemnie wchodzi się rano do kuchni i ogląda tą parkę.
Od razu się uśmiecham.

I pomimo, że Boże Narodzenie za nami i klimat na takie ozdoby minął, oni ciągle nam towarzyszą i spędziliśmy razem Wielkanoc. 
Piękna z nich para!

Pozdrawiam Was gorąco

 


 

 
 

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz