czwartek, 18 września 2014

Salon raz jeszcze










Tak jak obiecałam dziś kolejna ściana salonu. Pewnie wcale Was nie zdziwiło że i tu znalazły się "Grzesie", czyli obrazy pana Ptaka. Nawet zegar z pracowni tu trafił i stół z Wisły. Zresztą ten stół to najbardziej podróżujący mebel na świecie- raz go wnosimy za chwilę wynosimy i tak w kółko . Przyszedł już czas żeby salon nabrał charakteru, stąd te wszystkie mniejsze i większe zmiany. 
Największy problem, jak do tej pory, w całym mieszkaniu to ściany. Ich przestrzeń jest tak duża, że żeby ustroić je tak jak bym chciała musiałabym wydać bardzo, bardzo dużo pieniędzy. A niestety ich nie mam. Dlatego wizerunek ścian to będzie długi proces zbierania i poszukiwania skarbów z drugiej ręki, czyli coś co lubię najbardziej. Już udało mi się znaleźć te fantastyczne cyferki na blaszkach, które są porozkładane chyba wszędzie. Szukam też pięknych luster, ale z tymi starymi to podobno jest tak, że według starych przesądów nie powinno się kupować zwierciadeł, w których ktoś już się przyglądał... Co za to grozi do końca nie wiem. No ale jak nie wolno to nie wolno :).


Korzystajcie z pogody i idźcie na spacer! Miłego popołudnia.

Ps. Jest lampa!! :)

środa, 17 września 2014

Salon, części kilka











Póki mam czas nadrabiam zaległości. I tak salonu ciąg dalszy. Z racji, że pojawiło się kilka nowych rzeczy a warto je przedstawić. 
Jak zwykle kwiaty. Wybitne. Uwielbiam je i mogłabym fotografować je bez końca z różnych stron. Jak wariatka, ja wiem. Pozwólcie mi na to :)
Spojrzenie na salon z innej perspektywy. Tak to już jest z tym salonem, że ma on kilka "twarzy". Gdzie nie popatrzeć tam widać go zupełnie inaczej. Dziś rozbijam go na części, bo tak wydaje mi się ciekawszy. Jutro kolejna jego odsłona, czyli kanapa. Musicie mi jednak wierzyć na słowo, że całość gra ze sobą idealnie.

Zastanawiam się czy Wy tak jak ja myślicie już powoli o wystroju na święta? Bo wiecie- w świecie wnętrzarskim jest tak jak w wielkich domach mody, wyprzedza się fakty i przygotowuje kolekcje na kilka sezonów do przodu... :) Jeśli macie jakieś fajne, oryginalne i świeże pomysły to koniecznie się ze mną nimi podzielcie.

Czas na baśnie, czyli idzie jesień...









Życie czasem potrafi być miłe. Na przykład w takich chwilach, kiedy w domu pojawiają się nowe obrazy. Szczególnie te, na które się czekało, których się tak mocno chciało- te wymarzone. Jak zahipnotyzowana siedzę przed nimi i podziwiam. Temat zimowej baśni uaktywnia się we mnie zawsze na jesień. Ogarnia mnie wtedy silna ochota na tworzenie magicznej atmosfery i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. 
No i tym razem się udało. Salon znowu zmienił się w moją bajkę, zrobiło się w nim cieplej, przyjemniej. W takiej atmosferze żadne deszcze i mroźna zima nie są straszne. Osobiście nawet nie mogę się doczekać, kiedy usiądę sobie w wieczorem w fotelu i będą się przyglądać jak za oknem sypie śnieg.  

Ps. dzięki Mariola i Grzegorz Ptak!

Pozdrawiam Was ciepło

sobota, 13 września 2014

Kłopot







Znowu przyszła... Ogromna potrzeba zmian i ulepszania. Na pierwszy ogień musi pójść sypialnia. Koniecznie musi się tam pojawić coś nowego, inspirującego. Już wcale dobrze się w niej nie czuję. I aż mnie nosi. Męczę się i męczę kiedy tam idę. Nie wiem zupełnie jak ją ugryźć- czy tapetą, czy meblami, czy tylko przemalować? Wiem, że tak jak jest zostać nie może. 
Macie jakieś sprawdzone patenty na sypialnię? Nasza jest dość nieporęcznym pokojem, w którym będziemy mieli dodatkowy piec żeliwny co spowoduje, że automatycznie odbierzemy sobie jedną ścianę. W pobliżu pieca też jakoś nie specjalnie chciałabym coś stawiać. A na dodatek to pokój przechodni. Już tak siedzę nad tą sypialnią i siedzę i kompletnie nie wiem... To będzie moje zadanie na najbliższy czas. Jak tylko się uda coś z nią zrobić to zaraz Wam powiem. 
Tymczasem spojrzenie na sypialnię z przedpokoju. 

Jestem spokojna i opanowana









Przedstawiam Wam punkt rozładowywania negatywnych emocji- poznajcie zlewozmywak :). Mycie naczyń- najlepszy sposób na skuteczne rozprawienie się ze złym światem. Wystarczy góra brudnych garów i za chwilę dom wraca do równowagi. Ponadto wspaniałe miejsce do ćwiczeń językowych. Szum wody powoduje, że lepiej wypowiada się trudne zdania- jak w transie- "tracz tarł tarcicę tak takt w takt, jak takt w takt tarcicę tartak tarł" albo "ma mama ma mamałygę". Takie zadania mieliśmy na studniach. Wspominam z rozrzewnieniem. 
Do tego hipnotyzujące kafle i jestem oazą spokoju :)

Zen.

http://www.youtube.com/watch?v=0SSsj41U0Fo  :)))



piątek, 12 września 2014

Czerwone krzesło











U nas teraz dużo się dzieje. Mam nadzieję, że zobaczycie to na zdjęciach. Sierpień był dla nas bardzo intensywny z powodu sesji. Mieliśmy tak mało czasu na przygotowanie się... Największym problemem były chyba lampy- w całym mieszkaniu mieliśmy tylko dwie sztuki, a potrzebowaliśmy jeszcze 15 :). Jednego jesteśmy pewni- gdyby nie sesja nigdy nie udałoby się nam ich kupić, bo ciągle były ważniejsze sprawy. Dzięki zdjęciom ten temat jest już prawie za nami. Prawie, bo brakuje nam jeszcze lamp do przedpokoju i pracowni. Reszta świeci cudnie. 
Spróbujcie sobie wyobrazić, jak jest teraz pięknie :). Dom wygląda zupełnie inaczej. Nie sądziliśmy, że różnica będzie tak ogromna.  
Do tego oczywiście potrzebnych było całe mnóstwo innych sprzętów, z których zakupem ciągle zwlekaliśmy. Niektóre meble natomiast należało "dopracować" na co z kolei ciągle nie mieliśmy czasu.
W ten sposób właśnie powstało czerwone krzesło. Moje najulubieńsze w całym domu. 
I naprawdę nie ważne, czy temat sesji skończy się drukiem czy nie. Dla nas była to tak ogromna mobilizacja do dopieszczenia naszego domku, że najważniejsze już się stało- mamy jeszcze piękniej :)

Serdeczności

czwartek, 11 września 2014

Feminite Du Bois












Lato już za nami. Pamiętajcie o tym, żeby godnie przygotować się na mróz i zimno. Znowu zaczną się te straszne czerwone nosy, fatalne płaszcze i kurtki, w których wygląda się jak biedny uczestnik pielgrzymki i te męczące próby zachowania równowagi na oblodzonych chodnikach. 
Ja znalazłam sobie na to sposób i doszłam do wniosku, że jeśli już muszę w tym brać udział to chociaż na bogato. I tak oto wybrałam dla siebie jesienno-zimowe perfumy Feminite Du Bois. Pewnie nie raz będę leżeć przewrócona na chodniku, ale jak miło mnie będzie podnosić, kiedy będę tak ładnie pachnieć :).
A teraz kilka krótkich informacji:
1. Krzesło z kapustą :), bo ładnie wyglądało i nie chciałam tego przegapić, więc są zdjęcia. Szaleństwo! 
2. W sierpniu, kiedy leżeliście sobie na hamaczkach tudzież kocach ja ciężko pracowałam i tym sposobem odbyła się u nas sesja do gazety. Hurra! Co z tego będzie zobaczymy. Trzymajcie kciuki. O wszystkim będę Was informować.
3. Bardzo Was lubię.
4. "Moje mieszkanie" zachęca do wysłania swoich produktów na kiermasz... Zastanawiam się czy wziąć w tym udział- wystartowałabym oczywiście z tablicami. Powiedzcie tylko czy to ma sens, czy gdyby były na sprzedaż to kupilibyście? Muszę wiedzieć, żeby nie robić z siebie wariatki :)

Big kiss w lewą nogę :)