środa, 12 listopada 2014

W nocy u Ali BaBy








Zaraz jak tylko zapadnie zmierzch rozpalamy w domu wszystkie kąty. Włączamy wszystkie nocne lampki i rozpalamy świece. U nas to już stało się tradycją. Zdarza się nam nawet zjeść śniadanie przy świecach. Potem obiad i kolację też :).  Świece mamy rozłożone wszędzie. W starej chochli, w pustych szklankach po nutelli, pięknych eleganckich świecznikach i latarenkach, małych i dużych. Bardzo dba o to mój mąż. Prawie każdy mój powrót do domu zachwyca mnie migającym blaskiem. Nie wiem zupełnie czy robi to dla mnie, czy też po prostu lubi siedzieć przy świeczkach. 
A jak zrobi się zimno, to trochę profilaktycznie, trochę z sentymentu wlewam do kominka olejek olbasowy, który nieodmiennie kojarzy mi się z błogim chorowaniem w dzieciństwie. Mama krążyła po domu ode mnie do siostry z polopiryną s i termometrem, oklepywała nas maścią kamforową i leczyła herbatą z cytryną. I ja ten zapach w domu uwielbiam. Kojarzy mi się z bezpieczeństwem i spokojem. I oczywiście możliwością bezkarnego poleżenia w łóżku przez cały dzień! Oj, czasem mogłoby to powrócić.
Na dzień dzisiejszy nie pozostaje mi nic innego jak tylko pozwolić mojej Kalince pochorować tak jak kiedyś dane było nam :). Dlatego też wklepujemy i pijemy wszystkie mikstury mojej mamy. Robimy sobie wolne od przedszkola i spędzamy miły czas chorowania w zaciszu domowym. I dopóki to nic poważnego to bardzo to lubimy :).

A tymczasem przepis na pierniki. Sprawdzony i bardzo szybki. Korzystamy z niego z Kalinką już kilka lat i póki co nie mamy zamiaru zmieniać.

Będziesz potrzebowała:

1/2 kg mąk
20 dag miodu
20 dag cukru
12 dag margaryny
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 opakowanie przyprawy do pierników

Do miski przesiać mąkę z solą i sodą, we wgłębienie wlewamy rozpuszczony i lekko ostudzony miód. Dodajemy resztę składników i wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie i lśniące.  Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm ( ja robię cieńsze) i foremkami wycinamy kształty (najlepsze foremki są w Czechach!).
Rozkładamy na blasze- należy zachować odstępy, bo rosną! Pieczemy ok 10-15 min. w 160-170 stopniach aż będą złote a nie brązowe. 

Smacznego i dobranoc!!! 





5 komentarzy:

  1. Ja także uwielbiam wieczory w blasku świec, szczególnie te długie jesienne - tworzą taki magiczny klimat.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Szafka nocna" - ideał :) Ja właśnie przeziębiona przypominam sobie błogie chorowanie w dzieciństwie rozgrzewając się przy pomocy Vick VapoRub :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ola! Koniecznie ale to koniecznie wypróbuj sposób Hajduczków na bolące gardło! - ssać goździki! Nie wierzysz jak szybko przechodzi... Na katar też mi radzili :)- kasz jaglana i olejki eteryczne... a ja dorzucam grzane piwo na dobry koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle piękne, klimatyczne zdjęcia. Też pamiętam to uczucie bezpieczeństwa, kiedy podczas choroby mama krzątała się wokół mnie :) Bardzo lubię ten chorobowy czas z dzieciakami jeśli nie jest szczególnie uciążliwy pod względem zdrowotnym właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamietam"olbasa":) Bardzo cieplo u Was:)

    OdpowiedzUsuń