piątek, 12 września 2014

Czerwone krzesło











U nas teraz dużo się dzieje. Mam nadzieję, że zobaczycie to na zdjęciach. Sierpień był dla nas bardzo intensywny z powodu sesji. Mieliśmy tak mało czasu na przygotowanie się... Największym problemem były chyba lampy- w całym mieszkaniu mieliśmy tylko dwie sztuki, a potrzebowaliśmy jeszcze 15 :). Jednego jesteśmy pewni- gdyby nie sesja nigdy nie udałoby się nam ich kupić, bo ciągle były ważniejsze sprawy. Dzięki zdjęciom ten temat jest już prawie za nami. Prawie, bo brakuje nam jeszcze lamp do przedpokoju i pracowni. Reszta świeci cudnie. 
Spróbujcie sobie wyobrazić, jak jest teraz pięknie :). Dom wygląda zupełnie inaczej. Nie sądziliśmy, że różnica będzie tak ogromna.  
Do tego oczywiście potrzebnych było całe mnóstwo innych sprzętów, z których zakupem ciągle zwlekaliśmy. Niektóre meble natomiast należało "dopracować" na co z kolei ciągle nie mieliśmy czasu.
W ten sposób właśnie powstało czerwone krzesło. Moje najulubieńsze w całym domu. 
I naprawdę nie ważne, czy temat sesji skończy się drukiem czy nie. Dla nas była to tak ogromna mobilizacja do dopieszczenia naszego domku, że najważniejsze już się stało- mamy jeszcze piękniej :)

Serdeczności

3 komentarze:

  1. Krzesło wspaniale wkomponowało się w domowy krajobraz. U mnie takie stoi w łazience. I nie czerwone ale turkusowe. To jedne z piękniejszych krzeseł. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie tam u was a czerwone krzesło to jak wisienka na torcie i stanowi wspaniały kontrastowy akcent do pozostałej kolorystyki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja gdzieś przeczytałam, że nie wolno łączyć niebieskiego z czerwonym, bo od tego bolą oczy... :) pomimo wszystko tak pięknie czerwony mi się tam wkomponował. Zresztą wszelkie róże, czerwienie i zielenie wyglądają na tle naszych niebieskich ścian ekstra. Aż jestem zdziwiona, że tak... pewnie gdybym to miała z góry zaplanowane to tak fajnie by nie wychodziło. Najlepsze rzeczy powstają przypadkiem :) pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń