wtorek, 17 czerwca 2014

Rozstania i powroty




















Otóż... Po tak długiej przerwie to jakbym zaczynała wszystko od nowa...
Żyję i mam się dobrze. To po pierwsze. Po drugie mam nowe meble :). I to chyba najważniejsze. A co mnie jeszcze bardziej cieszy to fakt, że mogę mieć ich dużo więcej jeśli tylko zechcę. I już sobie planuję, co i gdzie mogłoby stać. Żeby jednak nie było tak bajkowo to muszę Wam powiedzieć, jak beznadziejnie porusza się po mieszkaniu, gdzie nowe meble znalazły swoje kąty, a stare już powoli nie wpisują się w krajobraz. Także salon mamy na tą chwilę urządzony eklektycznie, podobnie pracownia. I pomimo usilnych prób nie zauważania tego rozgardiaszu nie da się tak żyć. A czasu żeby temat ogarnąć jak nie było tak nie ma. Więc żyjemy z dnia na dzień, napięcia narastają i wiadomo, że znowu skończy się to wielkim przemeblowywaniem. I tak w koło Macieju.
Póki co nacieszmy się powyższym widokiem...
Całkiem nowy alibabowy kąt pracy, gdzie nie ma gromadzenia i bałaganu. Cud, na najpiękniej odrapanym stoliku na świecie- postanawiam tego faktu nie zmieniać :). Jednak tu znowu czyha na Was pułapka- nie dajcie się zwieźć pozornemu porządkowi! Prawdziwe życie rozgrywa się kilka pokoi dalej, gdzie przeciętny śmiertelnik nie ma dostępu. Tam właśnie sprawy nie są już tak poukładane i biurko ugina się od nadmiaru, jak sądzę, zupełnie niepotrzebnych rzeczy :)


Cieszę się, że znowu jestem z Wami! Bardzo!

2 komentarze:

  1. Uroczy kącik do pracy.Ach jak mi się marzy takie miejsce ale niestety nie ma na to szans w naszym M 3 ;[
    Pozdrawiam i z chęcią będę tu zaglądać :)
    P.s. Jeśli masz ochotę to zapraszam na roczkowe cukiereczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi miło Cię gościć :). A co to te roczkowe cukierki? Brzmi kusząco... Chyba wchodzę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń