poniedziałek, 26 września 2016

Przesilenie





To nie był udany dzień.
Dzisiaj mój maluszek postanowił mnie zmartwić.
Płakał i płakał, a ja kompletnie nie wiedziałam jak mu pomóc.
Okrzyki bólu i strachu- skóra cierpła mi na całym ciele.
Na koniec płakałyśmy już razem...
Dzień się posypał, nerwy napięte jak struna, emocje kierowały wszystkimi wydarzeniami.
Jednym słowem nastąpiło przesilenie.
Coś, jakaś jesienna mgła, ukradła mi spokój ducha i radość.
Jak mówi Kalinka- przyszła Hultaj Chochla i namieszała.
Teraz wypadałoby się pozbierać, strachy zracjonalizować, uśmiechnąć smutną twarz i iść do przodu.
Ale gdybyście tylko wiedzieli jak bardzo mi się nie chce!
Jak bym sobie w tym smuteczku posiedziała i pocierpiała!
Jakbym skuliła się w kątku i czekała aż ktoś mnie podniesie.
No nic tylko przesilenie!
Taka właśnie jest jesień dla mnie- ukochana i okrutna jednocześnie.
Uśmiecha się kolorami, a jednocześnie odbiera odwagę i spokój.
Wita mnie swoją melancholią i rozdygotaniem.
Nie lubię tego.
I zawsze czekam kiedy już moja głowa wróci do normy.
Kiedy znowu pojawi się energia i wrzenie.
Wtedy już jest bosko.
Wtedy jesień jest jak z wierszy.
No ale do tego czasu to ja muszę coś ze sobą zrobić.
Z reguły pomaga jazz. 

:)


Dla Was wszystkich, wbrew szaremu nastrojowi, spokojnej i cichej nocy.

Alicja


ps. a zdjecia? zupełnie nie wnętrzarskie... na przypomnienie- dla mnie- jak było cudnie jeszcze przed chwilą. I jak cieszył wielki rozłożysty orzech. Bo Janka to leśne zwierzę- uśmiecha się do każdego drzewa nad głową.
I ja dla niej takie drzewo kupię do domu! Niech ma! 
:)



piątek, 23 września 2016

Dzień dobry!







Dzień dobry!
Po nieprzespanej nocy, wykończona wiercącym się maluszkiem i mężem, który postanowił pracować do 3 nad ranem, witam Was w półśnie.
Ze zmęczenia boli mnie głowa, rozumiem tylko co drugie słowo, kiedy ktoś do mnie mówi.
A tu na dokładkę zaraz po 8.00 gość.
:)
Nooo, myślę, otworzę drzwi i strzelam!
A to szanowny tata mojego Piotra z koszykiem pełnym grzybów, domowych pomidorów i naręczem listów :)
Więc była herbata, ploteczki, a teraz z maseczką na mojej zrujnowanej twarzy, popijam sobie kawę.
Grzyby się suszą, kot nieustannie domaga się uwagi, czym doprowadza mnie do szału.
Chociaż raz mógłby to on mnie pogłaskać...
Za cztery łyki kawy wstanę i chyżo (sic!) skoczę umyć kilka okien i może uda mi się posprzątać choć 1/3 mieszkania.
Bo u nas aktualnie panuje MASAKRA.
Nie pamiętam kiedy sprzątałam w związku z czym rośnie we mnie poczucie winy. 
I krzywdy. :)
Bo dziś planuję to nadrobić, posprzątać w japońskim stylu- powoli, dokładnie, jednocześnie porządkując sobie myśli i chaotyczny świat wokół mnie.


Wam wszystkim bardzo udanego dnia!




czwartek, 22 września 2016

Grzybobranie









Wybaczcie mi tą prywatę, ale tak niewiele mamy okazji żeby się poznać, że postanowiłam jeszcze "nacieszyć" Was sobą :)
Znowu góry. Nie wiem czy bez nich da się żyć.
Spokój, cisza, zieleń, mnóstwo grzybów w ogródku- w sam raz do jajecznicy i debiutująca w roli grzybiarza Kalinka.
Bardziej wygląda tu jak Pocahontas :)
Ale nic już się nie da z tym zrobić.
Urosła.
Jest sobą.

Ściskam mocno i przesyłam uśmiech!


wtorek, 20 września 2016

O sypialni raz jeszcze









Uświadomiłam sobie dzisiaj, że zbliża się drugi rok od kiedy nasza sypialnia stała się granatowa.
Przez cały ten czas ani przez minutę nie żałowałam.
Uwielbiam.
Nawet nie czuję potrzeby zmiany. Jakiejkolwiek. A to zdarza mi się rzadko.
To tak jakby założyć buty skrojone na miarę.
Nic mnie nie uwiera.
Wspaniale się w niej odpoczywa, jest świetna na zmęczenie po ciężkim dniu, chorowanie czy zwykłe leżenie.
Nocne czytanie zyskało jakąś magiczną aurę- jest nastrojowo, wygodnie.
To był strzał w dziesiątkę z tym kolorem.
Na dodatek wszystko na nim świetnie się prezentuje.
Meble, dodatki podkreślają moc koloru.
Pasują różne odcienie niebieskiego, co niezmiernie mnie zaskoczyło.
Sądziłam, że zamykam sobie drogę do innych kolorów, ale nie.
A teraz na jesień jest jeszcze przytulniej.
Troszkę mroczno, ale optymistycznie.
Taka dziupla. Można się schować i słuchać jak pada deszcz.
No po prostu BOSKI GRANAT!


:)




Pocztówki z wakacji część 2








Hop, hop! Czy jest tu ktoś z Wrocławia?
Jeśli tak to zazdroszczę. Takie piękne miasto!
Tyle przyjemności w jednym miejscu!
Bardzo lubimy tam jeździć. 
W tym roku z racji maleństwa nie wyjeżdżaliśmy nigdzie daleko.
Janeczka miała 3 tygodnie jak zawitaliśmy we Wrocławiu.
I choć byliśmy tam kilka dni, nie zamieniłabym tych wakacji na nic innego.
Niekończące się spacery, pyszne jedzenie no i apartament z widokiem na piękny Uniwersytet Wrocławski.
Do tego te boskie kamieniczki!
Jakie w nich muszą być piękne mieszkania. 
Zawsze wyobrażam sobie jakie jest w nich światło, jak układają się cienie, jak wraca się do takiego mieszkania z wiosennego spaceru...
No więc dzisiaj jeszcze sobie o tym wspominam.
Między jednym zadaniem domowym a drugim.
Szkolna codzienność i rutyna zaczynają wkradać się do naszego domu. 
To dobrze, ale miło jest choć na chwilę oderwać od tego myśli.
Tak więc, zapraszam Was na chwilkę do Wrocławia.

Miłego wieczoru!

A.







środa, 14 września 2016

Pocztówki z wakacji




















Wrzesień to chyba dobry czas na wspomnienia.
Nie często pokazuję na blogu jak spędzamy czas- wolę dzielić się z Wami mieszkaniowymi inspiracjami, ale od czasu do czasu odejście od normy jest wskazane.
Dlatego dzisiaj zapraszam Was w góry.
Dla mnie to świetne wspomnienie, a dla wielu z Was okazja, żeby zobaczyć jak piękne są beskidzkie góry.


Miłego dnia!


ps. czy widzicie jak wspaniale Hotel Złoty Groń przygotował się na przybycie gości? Basen z widokiem na góry to jest to!

niedziela, 11 września 2016

Spokój






Już pogodziłam się z myślą, że na takie kolory przyjdzie nam czekać cały następny rok.
Gdyby nie to, że bardzo, ale to bardzo lubię jesień pewnie byłoby mi ciężej.
Teraz czas skupić się na jesiennych spacerach po lesie, dłuższych wieczorach i częstszym przebywaniu w domu.
Właśnie dzisiaj uświadomiłam sobie, jak bardzo mi tego brakowało. 
Lato kusi milionem atrakcji, w domu jesteśmy w sumie po to tylko, żeby się przespać i rano znów ruszać na przygodę.
Dlatego ta jesień jest ukojeniem.
Kawa smakuje mi dziś zupełnie inaczej, jest wolniej, dokładniej. Czuć spokój.
Tęskniłam za tym.
Już nie mam wrażenia, że coś mnie omija, że gdzieś dzieją się rzeczy, które koniecznie mnie potrzebują.
Teraz dobrze jest mi w domu i świat nie wzywa.
I taka właśnie jest ta zimowa aura.
Chcę się tym nacieszyć przed kolejnym latem.


Miłej niedzieli.
A.